|
Ostatnie wpisy
Zakładki:
Klub haftu krzyżykowego
![]() Zdolniachy:)
|
wtorek, 24 maja 2011
Dawno mnie tu nie było, z tego względu, że miałam sporo na głowie i jakiś brak ochoty na zabranie sie do napisania notki:) Mam nadzieje ze mi wybaczycie :D Mimo braku czasu udało mi sie jednak na prośbe kuzynki i kuzyna zza płotu wyhaftowac im po zakładce. I tak właśnie przed chwilą zostały im wręczone. I dla Kingi: Jeszcze na koniec truskaweczki:) Smakowite :P
sobota, 14 maja 2011
Niedawno, w przerwie między szkołą a spaniem, powstał kolejny maluch:) Nie no, mój dzień nie mieści się jedynie w tym przedziale:-) Ale faktycznie nie mam za dużo wolnego czasu w ciągu tygodnia, więc czasem hafcikuje sobie takie maleństwa. Te zdjęcia niestety nie ukazują prawdziwej intensywności kolorów motylka, ale cóż...
piątek, 13 maja 2011
Nareszcie! W końcu nadszedł piątek 13-tego i wcale nie jest on taki pechowy, bo miedzy innymi dzisiaj internet zaczął "normalnie" działac :P Wcześniej nie chciały mi sie nawet google otworzyc. Na szczescie juz jest ok:) Przez te wszystkie dni powstało parę interesujących wytworów. Na przykład przeglądając neta (jak jeszcze chodził), natknęłam sie na przepiękne rzeczy zrobione z masy solnej. Oczywiście musiałam zaraz sama coś zrobic:D Troche sie nawkurzałam, ale na razie takie są efekty: -polakierowany wianuszek z biedronami i 2 maleństwa, -tyłeczki, jeden hipopotami, a drugi kobiecy:) -kotek, który niestety samoistnie się pochylił xD -nieskończony kotek, jeszcze nie wiem jak go pomaluję
poniedziałek, 09 maja 2011
Mam w domu problemy z internetem, dlatego do 13 maja nie będę niestety raczej pisac:/ Chociaż może mi się uda dodac jakąś notkę, jak będę u dziadków. Kurcze, a mam tyle do pokazania;-)
wtorek, 03 maja 2011
Od jakiegoś czasu mam taką wielką chętkę na malowanie. Niestety zawsze, jak zabierałam się do tego i siadałam z kredkami w ręku, kompletnie nie wiedziałam, co mam namalowac:) To jest właśnie mój problem, że nigdy nie mam pomysłu na rysunek:D Ale dziś się w końcu spięłam i postanowiłam, że nie odejdę od sztalugi, dopóki czegoś nie "wypędzluję". I oto, co powstało: |